@Pismo 11 (1/2005)

  

 

 

  
W Ogrodzie Tori Amos

 

 
      „Jedną z wielu niedocenianych spraw w dzisiejszym świecie są matki. Matki, które mają już dość śmierci swoich dzieci za rzeczy, z którymi się nie zgadzają. I kiedy w końcu zdają sobie sprawę z tego, że prawdziwym powodem tej śmierci nie są rzeczy, o których im mówiono - wybucha rewolucja. Zazwyczaj odbywa się to jednak w sercu, często bardzo cicho. Nie każda rewolucja zaczyna się meczetami czy bronią."

      W ten sposób Tori Amos opisuje utwór „Mother Revolution", z najnowszego albumu „The Beekeeper". Po niemal trzyletniej przerwie od wydania ostatniej płyty „Scarlet's Walk" , artystka ponownie zabiera nas w podróż z tytułową bohaterką, tym razem „Pszczelarką". Utwór po utworze, przemieszczamy się po zakątkach jej uduchowionego świata.

      Poprzednia płyta była, jak mówi Tori,  „dźwiękową opowieścią", opowieścią o duszy Ameryki, „z punktu widzenia kogoś, w czyich żyłach płynie krew rdzennych Amerykanów".
      Tori Amos - córka kapłana kościoła metodystów, rozpoczęła swoją przygodę ze śpiewem w kościelnym chórze, aby następnie przenieść się do Los Angeles i tam koncertować w klubach.
      „The Beekeeper" to spojrzenie na świat oczami chrześcijanki, która dostrzega w teraźniejszości zaburzenie pojęć takich jak siławiara, czy związek międzyludzki. Jej utwory to poetyckie opowiadania o życiowych problemach, ludzkich wartościach i charakterach, które często pod wpływem tragicznych 

wydarzeń ulegają przeobrażeniom. Sama piosenkarka w przeszłości doświadczyła podobnego losu, o którym nie będę wspominała. Moim zadaniem jest przedstawienie piękna jakie wypływa z głosu wokalistki i jej fortepianu, a nie plotkowanie i rozkładanie na czynniki pierwsze jej życiowej tragedii. Tori Amos jest skomplikowaną artystką, której nie zrozumie się po szybkim wysłuchaniu prawie całej dyskografii, jej twórczość jest jak kopalnia złota, którą powoli się odkrywa. Niestety, część osób słucha czegoś lub kogoś, żeby zaimponować towarzystwu, nie zdając sobie sprawy z tego, że traci całą magię wypływającą z muzyki.

      Twórczość 42-letniej amerykanki jest przekrojem przez problematykę ludzkiej egzystencji . Często baśniowo nucone historie są tak naprawdę dramatem człowieka. Refleksyjne i delikatnie 

wyśpiewywane słowa z biegiem utworu potrafią przybrać ton rozpaczliwie wykrzykiwanej prawdy o losie, który może każdego z nas negatywnie zaskoczyć. Nie łatwo jest rozgryzać metaforyczne zdania w jej utworach. Każdy z nas przecież odczytuje treści dzieła sztuki na swoją „potrzebę duchową". Podobnie jest z analizą wiersza czy interpretacją obrazu. Dla mnie twórczość rudowłosej piosenkarki jest galerią wypełnioną barwnymi pejzażami, w które wplecione są sceny rodzajowe burzące sielankową atmosferę. 

Anielski głos Tori - odważę się tak napisać -  jest w niektórych utworach z najnowszej płyty wspierany przez irlandzkiego wokalistę Damien'a Rice'a,  np. w „The power of orange knickers" . Artystka niejednokrotnie zapraszała do współpracy cenionych kolegów po fachu. Trent Reznor 

z Nine Inch Nails towarzyszył jej w takich piosenkach, jak „Past the mission" i „Precious things" a o Maynard`zie z zespołu Tool wyraziła się, że jest jej przyjacielem, do którego dzwoni gdy czuje się okropnie, by śpiewał jej kołysanki. Nie tylko w studio nagraniowym, ale także poza nim, Tori przyjaźni się z wieloma artystami grającymi cięższą muzykę, których - jak stwierdziła - społeczeństwo uważa za diabłów, książąt ciemności,  a w rzeczywistości są oni „czuli, wrażliwi, zaczytują się w literaturze".

Tori wraz z Maynard`em z grupy Tool 

 

     9 marca tego roku piosenkarka gościła w Warszawie i wystąpiła w studiu im. Agnieszki Osieckiej w radiowej „Trójce". Natomiast dwa lata wcześniej odbył się jej koncert w poznańskiej „Arenie" . Niestety, nie udało mi się uczestniczyć w tym wspaniałym widowisku, ale mam wielką nadzieję na to, że Tori Amos niebawem przyjedzie do Polski z koncertem, i będę mogła - jak stwierdziła moja przyjaciółka, której dane było podziwiać występ artystki -   „przeżyć katharsis".

 Tina  
       


 

RECENZJA:

KSU - „NASZE SŁOWA"

 

      Ostatnimi czasy, na rynku muzycznym pojawiła sie nowa płyta punkowej kapeli KSU „Nasze słowa". KSU to chyba najstarszy, wciąż działający przedstawiciel tego nurtu muzycznego. Obecny skład kapeli tworzą: Siczka (Eugeniusz Olejarczyk) - gitara, głos; Jasiu Jarek Kidawa - gitara; Prezo -  bas, głos; Sebastian Mnich - perkusja.
      A co z zawartością cedeka?? Początkowo byłem sceptycznie nastawiony. Może nie tyle do tego konkretnego krążka, co do punka w ogóle. Na mojej ocenie zaciążyły wspomnienia, kiedy to jako mały berbeć byłem „katowany" przez rodzonego brata muzyką punkowych kapel pokroju GÓWNO PRAWDY. Włożyłem płytkę do odtwarzacza i ... miło się zaskoczyłem.
      Po pierwsze tym, że materiał jest całkiem dobrze wyprodukowany. Nie trzeba się domyśleć co gra basista, a co gitarzysta. Nawet stopę (czasem podwójną:) dobrze słychać!! Brzmienie płytki jest w porządku, selektywne jak już wspomniałem, choć może troszkę zbyt sterylne, ale to tylko moje skromne zdanie. Co do samych kompozycji, to są to kawałki wpadające w ucho, w większości melodyjne, ale na całe szczęście nie cukierkowate niczym „Prowadź mnie" znanej polskiej wokalistki. Można nawet usłyszeć gitarkę akustyczną!! Zaskoczyło mnie to maksymalnie. Co do tekstów, to Siczka opisuje to, co widzi wokół, a że nie wszystko jest różowe i pocieszne jak majteczki Pameli Anderson to inna sprawa. W lirykach jest punkowa moc, gniew i od czasu do czasu siara. I bardzo dobrze, bo KSU to przecież nie Backstreet Boys czy Mandaryna.
       Podsumowując, „Nasze słowa" to płyta dobra. Dostałaby ode mnie piątkę, gdyby było na niej więcej szybszych kawałków, ale to może ja nazbyt przesiąkłem za młodu tempem jakie narzucali muzycy moich ulubionych metalowych kapel??

LISTA UTWORÓW : 

1. KTO CIĘ OBRONI POLSKO
2. WYGNANI Z RAJU
3. WŁADCY ŚWIATA
4. ODLOT W NIEPAMIĘĆ
5. NIE MIEJ ZŁUDZEŃ
6. MARSZAŁKOWSKA KOSA
7. TECHNO TECHNO
8. WYRZUĆ DRZWI
9. NIC NIE POWIEDZIAŁA
10. NEOPOGO
11. DZIWNE DRZEWA
12. AWARIA OBRAZU
13. WUJE, WUJE
14. DOBRE RADY, MĄDRE ZDANIA
15. BIESZCZADY 2004
16. CJANCI
17. NASZE SŁOWA
18. POZA ŚWIATEM SŁÓW

Więcej informacji o zespole na stronie: http://www.ksu.of.pl

Prymie


 

EUROTALENT - wyniki półfinału:


Decyzją jury w składzie:
Ewa Bem, Sara May, Tomasz Gałkowski, Andrzej Orzechowski
do finału zakwalifikowano następujące osoby:
   

Magdalena Kucharska-Złocieniec
Katarzyna Karaś-Rymanów Zdrój
Sylwia Drabik-Warszawa
Marta Szustowska-Łódź
Justyna Luranc-Głębowice
Karolina Andrzejewska-Skoczów
Patricia Kazadi-Warszawa
Justyna Kuśmierczyk-Warszawa
Kamil Radom-Kluczbork
Tomasz Orliński-Racibórz
Katarzyna Marona-Śmigiel
Anna Paszewska i Justyna Krzyczmanik-Łódż
Wioletta Celińska-Łuków
Jerzy Sykut- Żerniki Wrocławskie
Andrzej Tomaszewski-Huerth
Marek Czarnecki-Stary Targ
Julia Iwanowa-Warszawa
Zespół Bingo-Kutno
Roger Karwiński-Będzin
Angelika Podsybirska-Warszawa
Agnieszka Kamińska-Warszawa
Anna Jabłońska-Garwolin
Joanna Guzikiewicz-Kluczbork
Max Mario-Dąbrowa Górnicza
Natalia Goerne-Toruń
Katarzyna Miednik-Dzierżoniów
Hanna Hołek-Racibórz


Sara May, Ewa Bem, Tomasz Gałkowski

 

Serdecznie gratulujemy !!!!!

Zapraszamy na finał konkursu, który odbędzie się 30.04.2005 r. o godz. 14.00 w Domu Kultury LIRA,  Warszawa Targówek . Wstęp wolny.

 

  góra strony 

| Ustaw stronę jako startową
Copyright: @Pismo 2002-2005 Webmastering&Design: