|
Witam Was już po raz trzeci -
tym razem w nowym dziale ILUZJON poświęconym
tematyce kina i muzyki filmowej ! W tym
numerze (innym niż zwykle) zapoznacie się z sylwetką
Charliego Chaplina oraz z recenzją muzyki z
najlepszego filmu jaki został do dzisiaj nakręcony
o tym genialnym komiku. Płyta z muzyką do tego
filmu obchodzi właśnie w 2004 roku swoje dziesięciolecie wydania. W następnym numerze przeczytacie
artykuł o podsumowaniu Tolkienowskiej trylogii
"Władca Pierścieni" - oczywiście od
strony muzycznej :)
Pozdrawiam i zapraszam Was do lektury,
Adam Krysiński
adam@soundtrack.pl
Charlie Chaplin -
biografia
Największy komik w historii kina urodził
się 16 kwietnia 1889 roku w Londynie, a zmarł 25
grudnia 1977 w mieście Vevey w Szwajcarii. Jego rodzice: Hannah Harriet Pedlingham
Hill-Chaplin i Charles Chaplin byli podrzędnymi
artystami prowincjonalnych music-hallów i teatrów.
Ojciec, początkowo jako mim, został „dramatycznym i opisowym śpiewakiem" i
wkrótce wyjechał do USA, zostawiając żonę, z
dwójką dzieci, Sydneyem i Charlesem. Matka, pod
pseudonimem Miss Lilly Harley nie zrobiła
wielkiej kariery i związała się z musichallowym
śpiewakiem, Leo Drydenem, który też ją porzucił.
Bracia tułali się po przytułkach, uczyli się w
różnych szkołach, ale też często wracali na
łono niepełnej rodziny, wielokrotnie zmieniając
miejsce zamieszkania.
 |
Po raz pierwszy wystąpił z trupą
„Eight
Lancashire Lads" w Theatre Royal w
Manchesterze (1899). Po śmierci ojca, w 1901 roku
pracował jako sprzedawca kwiatów, u fryzjera, w
mydlarni, gabinecie lekarskim, fabryce szkła, składzie
papierniczym, handlował starzyzną, robił
zabawki.
Pierwsze sukcesy teatralne osiągnął w wieku
14 lat (pikolak Billy w sztuce W. C. Gillette
„Sherlock Holmes" i w spektaklach H. A.
Saintsbury'ego, np. „Jim, romans z Krainy
Obfitości"), pisała o nim prasa branżowa,
wyjeżdżał na tournee. W zespole Freda Karno
wykonywał, od 1908 roku, numery cyrkowe,
pantomimiczne, tu zaczęła się jego światowa
kariera.
W 1913 roku rozstał się z trupą i rozpoczął
w wytwórni Keystone Film Company przygodę z X
Muzą. Szefował tej wytwórni Kanadyjczyk
irlandzkiego pochodzenia, Mack Sennett (właściwie
Michael Sinnott, 1880-1960). Debiutował w filmie
„Making A Living" (1914, reż. Henry
Lehrman), który wyrażał filozofię pracy
producenckiej: "Mamy pomysł, potem idziemy
za naturalnym biegiem wydarzeń, aż doprowadzi on
do pościgu, który jest istotą komedii".
|
|
Charakterystyczny kostium trampa (mały
kapelusz, olbrzymie buty, workowate spodnie i opięta
marynarka), który uczynił go sławnym, stworzył
w trzecim filmie „Dziwna przygoda Mabel"
(1914, reż. Henry Lehrman i Mack Sennett), używał
go, z czasem dodając do pociesznej fizjonomii: wąsik,
laseczkę, kaczy chód, do 1936 roku. Jego filmy
stopniowo przemieniały się z prostych burlesek w
wyrafinowane komedie, "symfonie śmiechu",
z elementami melodramatu, filozofii i krytyki społecznej.
|
|
W 1915 roku przeniósł się do wytwórni
Essenay, później Mutual Film Corporation, First
National Exhibitor's Circuit. W 1919 roku założył
(z D. W. Griffithem, Mery Pickford, Douglasem
Fairbanksem) wytwórnię „United Artists".
Zaprzyjaźniony, zaręczony, zakochany w wielu
damach, m. in. Poli Negri, Ednie Purviance, Marion
Davies. Poniewierany przez życie, lubiący
skandale, wygnany z Hollywood (w 1971 roku otrzymał
honorowego Oscara za całokształt twórczości),
wielki artysta kina, geniusz ekranu, twórca
niezastąpiony, niezapomniany „Pierrot".
W 1991 roku sir Richard Attenborough zrealizował
o nim film „Charlie", w imponującej
obsadzie: Robert Downey Jr., Geraldine Chaplin,
Dan Aykroyd, Kevin Kline, Milla Jovovich, Diane
Lane, Nancy Travis, Kevin Dunn.
|
 |
Miał 4 żony: aktorki: Mildred Harris
(1901-1944) w latach 1918-1920, Lita Grey (właściwie
Lilita McMurray) w latach 1924-1927, Paulette
Goddard (właściwie Pauline Marion Levee,
1905-1990) w latach 1936-1941, oraz córka słynnego
dramaturga, Eugene O'Neila, Oona - od 1943 roku do
jego śmierci. Z ostatnią żoną miał ośmioro
dzieci, m. in. córki Geraldine i Josephine, które
- zwłaszcza Geraldine - osiągnęły aktorskie
sukcesy.
Więcej znajdziecie na portalu www.chaplin.pl
RECENZJA SOUNDTRACK`u
CHAPLIN
 |
Lista utworów :
01. Chaplin - Main Theme (03:06)
02. Early Days in London (04:17)
03. Charlie Proposes (03:01)
04. To California / The Cutting Room (03:45)
05. Discovering The Tramp / The Wedding Chase
(04:01)
06. Chaplin`s Studio Opening (01:58)
07. Salt Lake City Episode (02:11)
08. The Roll Dance (02:34)
09. News of Hetty`s Death / Smile (03:42)
10. From London to L.A. (03:20)
11. Joan Barry Trouble / Oona Arrives (02:15)
12. Remembering Hetty (02:57)
13. Smile (02:05)
14. The Roll Dance (01:47)
15. Chaplin - Main Theme / Smile (04:48)
16. Smile - performed by Robert Downey JR. (03:38)
Czas trwania płyty : 49:25
|
kompozytor : John Barry
wykonawca muzyki : „The English Chamber
Orchestra" , pod batutą Johna Barry`ego
nagrody/wyróżnienia : nominacja do Oskara i Złotego
Globu
|
„Uśmiechnij się – nawet kiedy masz
zranione serce!" – to słowa autorstwa
Johna Turnera i Geoffreya Parsonsa z fenomenalnej
piosenki Charliego Chaplina pt. Smile! (Though
Your Heart Is Aching). Choć proste i wydawać by
się mogło - banalne - są ponadczasowe. Mają
podwójne znaczenie: są pocieszeniem w najgorszej
sytuacji, a z drugiej strony – ukazują jaki
jest świat, świat, który zmusza nas by
„robić dobrą minę do złej gry”
– udawać, że wszystko jest dobrze, pomimo
tego, że rzeczywistość może być całkowicie
inna... Taki też jest sam film biograficzny pt.
Chaplin o najbardziej znanym komiku srebrnego
ekranu: słodko – gorzki. Miesza się w nim
melancholia i radość, nostalgia i szczęście.
Film został wyreżyserowany przez Richarda
Attenborough`a główną rolę powierzył on
Robertowi Downey`owi Jr.`owi. O oprawę muzyczną
zadbał John Barry. Stworzył kompozycje, które są
mocnym punktem filmu, znakomicie dopełniają
obraz i tworzą dzięki temu klimat wyjątkowości.
To jedna z tych ścieżek dźwiękowych, które głęboko
zapadają w pamięć i są od razu – bezbłędnie
kojarzone z właściwym filmem.
Chaplin jest opowieścią o drodze życiowej
kontrowersyjnego twórcy komedii kina niemego,
jakim był Charles Chaplin. W filmie występują
same sławy: Dan Aykroyd, Geraldine Chaplin (jako
matka Charliego), Anthony Hopkins, Milla Jovovich,
Kevin Kline, Diane Lane, Marisa Tomei czy James
Woods. Wszystko to wsparte świetnymi zdjęciami
Svena Nykvista, które idealnie wręcz splatają
się z muzyką Barry`ego.
Chaplin – main theme to główny temat z
filmu i pojawia się na albumie w tym samym
miejscu co w filmie – czyli na jego początku.
Ilustruje scenę, w której Charlie Chaplin zmywa
makijaż w garderobie po swoim kolejnym występie.
Tak naprawdę – dzięki zdjęciom i muzyce
scena ta nabiera wyjątkowego znaczenia i już na
początku filmu mówi wiele o głównej postaci.
Jest przepełniona smutkiem i nostalgią, w
rzeczywistości jest to zdejmowanie „maski" i powrót do prawdziwego życia...
John Barry popisał się tutaj swoim wyczuciem
klimatu i charakteru filmu. Podobno Richard
Attenborough, kiedy po raz pierwszy usłyszał ten
temat – był zszokowany! Barry zwrócił w
nim uwagę na prawdziwe oblicze Chaplina i
zdecydował się nadać mu kluczowe znaczenie,
wybierając go na główny temat do filmu i - do
sceny wprowadzającej. Komizm wielu postaci przez
niego kreowanych był bowiem pozorny. Oprócz
czystej farsy Chaplin przemycał w swoich filmach
różne przesłania i przedstawiał życie człowieka
we wszystkich jego barwach – zarówno
jasnych, jak i ciemnych. Scena, w której Robert
Downey Jr. po kolei pozbywa się wszystkich
atrybutów potrzebnych mu do gry i widzimy jak
powoli zmywa makijaż – w pełni ujawnia całą
osobowość komika. Temat muzyczny pomaga w tym
doskonale – jest delikatny, główna melodia
jest grana na fortepianie z dyskretną asystą
sekcji smyczkowej. To muzyka, o której z
powodzeniem można powiedzieć: stylowa, dostojna,
elegancka, bezbłędna i romantyczna. Jest podróżą
w głąb duszy człowieka, któremu życie nie
oszczędziło oprócz sławy i bogactwa –
także niespełnienia i smutków i odbija się w
niej we wszystkich jego przejawach. Nie jestem bałwochwalczy
wobec Johna Barry`ego, ponieważ potrafię
dostrzec i w jego kompozycjach pewne niedociągnięcia
ale – za sam temat z Chaplina –
panowie i panie: Chapeau bas!!! Można śmiało
powiedzieć: maestro, bowiem wyrazić tak dużo za
pomocą eleganckiego i delikatnego fortepianu to
prawdziwa sztuka. Early days in London stanowi krótką
suitę, zbiór ilustracji do scen opowiadających
o wczesnych latach życia Charliego Chaplina. Co
ciekawe – rozpoczyna się łudząco podobnie
do tematu(ów) z filmu, do którego Barry napisał
muzykę dopiero rok później – My Life.
Zawiera porywającą ilustrację sceny pogoni za
małym Charlim – grana w stylu lat 20. i 30.
na pianinie z dodatkiem dramatycznych instrumentów
sekcji dętej. Końcówka to muzyka towarzysząca
pierwszym poważnym krokom młodego jeszcze
Charliego w sztuce komicznej: bardzo mocno złączona
z obrazem ale dająca się słuchać (za to lubię
Barry`ego) – dowcipna, z użyciem kołatek,
charakterystycznych dla klimatu kina niemego i
slapstickowego stylu Chaplina oraz riffującego
fortepianu, klarnetu i – znowu – tego
rozpoznawalnego pianina, które brzmi trochę jak
klawesyn. Te dwa główne tematy suity Early days...
(scena pogoni i popisy aktorskie) spaja powtórnie
nagrana muzyka z piosenki The Honeysuckle and the
Bee Williama Penna i Alberta H. Fitza z tamtego
okresu – i to jest właśnie ta melodia, która
rozpoczyna tę ścieżkę i przypomina My Life.
Charlie proposes to wersja symfoniczna głównego
tematu, bardzo bogata brzmieniowo, jeśli chodzi o
„soczysty" dźwięk sekcji smyczkowej,
bowiem tutaj fortepian musiał im ustąpić
pierwszeństwa. To właśnie tę ścieżkę możemy
słuchać na wielu kompilacjach poświęconych
muzyce Barry`ego, jako reprezentującą film
Chaplin i równie często podawaną za temat główny.
Jest to więc nie do końca prawda, ponieważ
temat główny jest oparty na grze fortepianu i
jego brzmienie odgrywa tam dużą rolę. To
California/The Cutting Room rozpoczyna się
pompatyczną fanfarą i optymistycznym tematem
granym przez sekcję smyczkową, który przechodzi
na chwilę w muzyczne wspomnienie tematu nr 2 (Early
days in London – scena popisów aktorskich)
a później ilustruje odkrywanie przez Chaplina
magii kina w... montażowni, kończąc ten utwór
bardzo pięknie rozwijającą się grą skrzypiec,
altówek i wiolonczel.
Drugi ważny temat z tego filmu da się słyszeć
na początku Discovering the Tramp/The Wedding
Chase do pomysłowej sceny odkrycia image`u włóczęgi
przez Chaplina, by przejść potem w komediową
ilustrację pościgu na ślubie - czyli ujęcia do
filmu, w którym gra po raz pierwszy Chaplin. Mamy
tu bogactwo brzmień: niesamowitą dynamikę
poprzez zaadoptowanie stylu muzycznego komedii lat
międzywojennych. Skaczące fleciki, dudniąca
tuba i komiczne wygibasy sekcji smyczkowej tworzą
urzekający temat muzyczny. Co ciekawe wpleciony
jest weń znacznie różniący się nastrojem
motyw – grany na flecie i przez sekcję
smyczkową – a pojawia się wtedy gdy
Chaplin próbuje zwrócić na siebie uwagę panny
młodej. Prawdziwy rarytas.
Chaplin`s studio opening rozpoczyna się rytmem
granym przez sekcję dętą i melodią sekcji
smyczkowej – towarzyszy podróży Chaplina
do jego studia filmowego, a gdy już się tam
znajdzie i wejdzie do wielkiej hali zdjęciowej
– usłyszymy przepiękną melodię –
optymistyczną reminiscencję z To California/The
Cutting Room – gdy Chaplin po raz pierwszy
poznawał magię kina. To utwór przepełniony
nadzieją i ukazujący wielkość przeżyć głównego
bohatera i jego spełnienie: dominuje ogromna i
mocno brzmiąca sekcja smyczkowa a dopełnia ją
ustawiczne glissando na harfie.
Muzyką źródłową jest natomiast bez wątpienia
Salt Lake City Episode skomponowany przez samego
Charlesa Chaplina do jego filmu City Lights (Światła
wielkiego miasta). To utwór brzmiący miejscami
jak walc, a miejscami – znowu ilustrujący
pogoń. Dobrze swą rolę spełniają flety i
mocno jazzowa sekcja dęta – rodem z lat
dwudziestych. Rekonstrukcja nadzwyczaj dobrze
udana. Nie odbiega klimatem od niej mój osobisty
faworyt na tym albumie czyli The Roll Dance.
Towarzyszy on scenie drwin, jakie czyni sobie z
Edgara Hoovera na wytwornym przyjęciu Charles
Chaplin – udając tańczącego włóczęgę.
Muzyka w filmie jest słyszalna tylko jako tło;
być może w kinie efekt byłby lepszy. I dlatego
tak cenne jest umieszczenie tego genialnego wprost
jazzowego utworu na oryginalnym albumie. Głównymi
aktorami jest riffujące pianino i niesamowita trąbka
z tłumikiem, a na dodatek mamy klarnet, kołatki,
perkusję i skromną sekcję smyczkową. Motyw
muzyczny – jak to zazwyczaj bywa u Barry`ego
jest naprzemiennie prowadzony raz przez pianino,
raz przez trąbkę a kiedy indziej jeszcze przez
skrzypce. Od czasu do czasu zaznaczy swoją obecność
klarnet. A to wszystko po to by uwydatnić klasę
muzyków, którzy pokazują tu jak należy wprawiać
w dobry humor za pomocą jednego z najbardziej
skutecznych środków – dixielandowego
jazzu. The Roll Dance mogę słuchać w nieskończoność,
a w szczególności – finałowego,
dwudziestosekundowego popisu na pianinie, które
po prostu przyprawia mnie o dreszczyk emocji. Czuję
się jakby mnie "żywcem" przeniesiono w
tamtą epokę.
Smutek wyziera z tematu News Of Hetty`s Death/Smile
do wzruszającej sceny, w której Chaplin
dowiaduje się o śmierci swojej pierwszej
wielkiej miłości – Hetty. Tu znów powraca
temat główny w smutnej wersji na sekcję
smyczkową z ciężko brzmiącymi wiolonczelami i
lirycznym flecikiem. Bardzo wysoka tonacja
skrzypiec dodaje tej wymownej scenie wiele
tragizmu, podobnie jak wtedy gdy temat przechodzi
tylko na obój. Barry nawiązuje tutaj razem ze
Svenem Nykvistem do początkowej sceny z filmu
– gdy Chaplin przeglądając się w lustrze,
zmywa z twarzy makijaż. Tutaj też widzimy jego
drugie, smutne oblicze w chwili kiedy jego znajomy
uświadamia mu, że Hetty już dawno temu umarła
– gdy Chaplin spogląda w szybę pociągu, w
którym podróżuje. Przejmujące uczucie
nieodwracalnej straty, wzruszenia i wspomnienia
zostało po mistrzowsku oddane zarówno przez
celnie obsadzonego w głównej roli Roberta
Downeya Jr., Svena Nykvista, który przeniósł to
na taśmę filmową i w końcu – Johna
Barry`ego, który nadał muzyczny kształt tej
pamiętnej scenie. Nie kontrastuje z nią wcale
druga część tego tematu – bowiem jest to
bardzo smutna wersja Smile, która towarzyszy
Chaplinowi kończącemu już swoją podróż w
Anglii. Musi zdusić w sobie tęsknotę i żal, łzy
napływające do oczu... bo nie takim go zna cały
świat...I nie takiego go chcieli ludzie.
Fortepian staccato i żałośnie grające skrzypce
plus flecik – oto instrumentacja Smile do
chwili zadumy i kontrastów życia. From London To
L.A. jest jakby muzyczną kontynuacją, bowiem
jest to temat główny grany tylko przez sekcję
smyczkową, który w pewnym momencie przeistacza
się w drugi temat główny (Discovering The
Tramp) a trzecią jego część stanowi
przypomnienie Early days in London – a zwłaszcza
części popisów aktorskich młodziutkiego
Chaplina. Wysoce ilustracyjna jest natomiast Joan
Barry Trouble, która na szczęście przechodzi w
delikatny, fortepianowy drugi temat główny,
tutaj nazwany Oona Arrives. Remembering Hetty
– jako muzyka wspomnieniowa jest znowu
tematem głównym z filmu, ale - w nieco innej
wersji. Tu sekcja smyczkowa i fortepian są równie
uprzywilejowane i jest to kompromis pomiędzy
Chaplin – Main Theme a Charlie Proposes.
Wreszcie – instrumentalna, walcowa wersja
Smile, która pojawia się na końcu filmu –
do swoistego „posłowia" – krótkiej
charakterystyki wszystkich bohaterów filmu
– płynie bardzo lekko i z gracją, dzięki
wspaniałej aranżacji: wzniosłej i
optymistycznej sekcji smyczkowej i wysmakowanemu
fortepianowi. Druga wersja fantastycznego The Roll
Dance jest zdominowana przez bardzo głośne trąbki,
puzony i całą resztę sekcji dętej. Pianino
jest równie porywające co na ósmej ścieżce.
Jest to jednak nieco krótsza wersja. Pojawia się
w filmie gdy na ekranie idą już napisy końcowe
i tak naprawdę jest ostatnim utworem słyszanym w
filmie. Poprzedza go wykorzystany również w end
titles - Chaplin – Main Theme/Smile - chyba
najbardziej podniosła z wszystkich na albumie,
bowiem sekcja smyczkowa jest bardzo rozbudowana i
czyni swoją powinność tak, jakby wkładała całą
duszę w wykonanie. Ten „medley" utworów
autorstwa Barry`ego i Chaplina jest grą z widzem
i słuchaczem, bowiem kiedy temat Chaplin
przechodzi w Smile i wydaje się nam, że wszystko
jest już przewidywalne – nagle gdzieś pośród
nut piosenki Chaplina pojawiają się smutne, te
skomponowane przez Barry`ego. To wspaniały pomysł
połączenia dwóch wyśmienitych tematów
muzycznych. I znak dla odbiorców – że
smutek i radość wzajemnie się przeplatają w życiu...
To również hołd dla muzyki tamtych lat, muzyki
samego Charlesa Chaplina. Na uwagę zasługuje
fakt, iż był to pierwszy projekt, przy którym
zawiązała się współpraca pomiędzy Johnem
Barrym a cenioną i poważaną English Chamber
Orchestra. Dała ona tu popis swoich wielkich możliwości
wykonawczych począwszy od delikatnych brzmień
fortepianu i dyskretnej sekcji smyczkowej –
aż do jazzowych The Roll Dance czy Salt Lake City
Episode. Finałowa ścieżka albumu jest niestety
nieporozumieniem. To uwspółcześniona wersja
piosenki Chaplina, zaśpiewana przez samego
Roberta Downeya Jr.-a. Jest tu nowoczesny rytm,
syntezatory, loopy, sample i inne osiągnięcia
współczesnej techniki ale zupełnie nie pasuje
to do reszty stylowego przecież albumu.
Komputerowo generowane dźwięki nie są złe same
w sobie ale nie akurat do tego filmu. Całe szczęście,
że nie zdecydowano się na użycie jej w filmie,
bo powstał by olbrzymi dysonans. Z piosenką tą
nie miał też nic wspólnego John Barry.
Od czasu, kiedy obejrzałem ten wzruszający
film o prekursorze komedii w kinie i usłyszałem
niebanalną, wspaniale dopełniającą obraz muzykę
– zapragnąłem mieć również w domu, dla
siebie tę część dzieła filmowego. Część,
która zasługuje na nie byle jaką uwagę, za
trafność przekazania emocji i charakteru głównego
bohatera a także – za oddanie klimatu lat
swingu, prohibicji i slapstickowych komedii
pierwszej połowy dwudziestego wieku. Nominacja do
Oscara i Golden Globe moim zdaniem była
niewystarczająca. Barry za swój wysiłek, który
zaowocował skomponowaniem doprawdy czarującej ścieżki
filmowej powinien otrzymać obydwie nagrody.
Chaplin pomimo swoich niewątpliwych klimatów
jazzowych, w partiach gdzie dominują instrumenty
smyczkowe jest kontynuacją stylu Tańczącego z
wilkami. To jest komplement, bo wszyscy fani
samego Barry`ego znają ten nieśmiertelny score i
znają też jego prawdziwą wartość. Jest on po
prostu nie do przecenienia. Chaplin też. Różnorodność
tematów, oddanie nastroju zarówno smutku jak i
radości, perfekcyjne wykonanie i ten
niepowtarzalny styl czynią ten album prawdziwym
arcydziełem muzyki filmowej. W przypadku Johna
Barry`ego oznacza to również, że ta muzyka żyje
swoim własnym życiem i jest doskonałym doświadczeniem
muzycznym poza salą kinową. Nawet niedopasowana
wersja piosenki Smile zaśpiewana przez Roberta
Downeya Jr. nie jest mnie w stanie powstrzymać od
wystawienia mu najwyższej możliwej noty. Na
dodatek wytwórnia Sony – Epic Soundtrax
postarała się również o to aby sam krążek i
album były na najwyższym poziomie edytorskim.
Elegancka czerń okładki i dopełniająca ją
biel kompaktu mówią same za siebie. Naprawdę
polecam ta płytę, pomimo że dość trudno ją
zdobyć w Polsce.
Ocena : 4,5/5
Minusy : 1) dość trudno dostępna w Polsce 2)
dla niektórych może za dużo muzyki lat 30
Plusy : ciekawe aranżacje pięknych lirycznych
motywów w połączeniu z muzyką lat 30
Rok produkcji : 1992
Rok wydania : 1992 (wznowienie w 1994)
Wydawca : Sony Epic Soundtrax
Wydanie : 4/5 (brak książeczki nadrabia ciekawie
wydana 3 stronnicowa rozkładana w formie skrzydeł
wkładka, z komentarzem reżysera filmu)
Dostępność w Polsce : znikoma (właściwie
tylko sklep „CDStudio")
Cena : obecnie około 11 $ w zagranicznych
sklepach internetowych // w Polsce około 60 PLN
Gdzie możesz kupić tą płytę : www.amazon.com
// www.cdstudio.pl (te dwa sklepy najbardziej
polecane)
Podziękowania dla Janusza Pietrzykowskiego za
pomoc merytoryczną.
|